Przejdź do treści

Podglądanie życia

Ireneusz Rybakowski nie był zawodowym filmowcem. Pracował w różnych gdańskich zakładach, w okresie powstania Solidarności w przedsiębiorstwie remontowo-budowlanym.

Podglądanie życia

Z techniką był jednak oswojony od młodości. Ukończył szkołę przyzakładową PKS, przygotowującą kierowców i dającą gruntowne podstawy mechaniki samochodowej. Od dzieciństwa zajmował się także modelarstwem, później żeglarstwem.

X muza

Do tych zainteresowań doszło filmowanie. Wiosną 1980 był już dumnym posiadaczem radzieckiej kamery Kwarc z nakręcanym mechanizmem. Po naciągnięciu sprężynowego mechanizmu za pomocą korbki umieszczonej z boku urządzenia, kamera pracowała przez ograniczony czas, po czym wymagała ponownego naciągnięcia. Wymuszało to pewną sprawność obsługi, ale zarazem sprzyjało rejestrowaniu krótkich, dynamicznych ujęć. Pierwsze doniosłe wydarzenie Rybakowski zarejestrował 3 maja 1980. Była to demonstracja pod pomnikiem króla Jana III Sobieskiego w Gdańsku, tradycyjnym miejscu manifestacji patriotycznych opozycji. Film ten nie zachował się, niestety.

Sierpień 1980 zastał Rybakowskiego na wczasach pracowniczych. Z telewizyjnego dziennika dowiedział się o „przestojach” w Gdańsku i od razu uznał, że za tym ostrożnym określeniem kryje się coś znacznie poważniejszego. Wrócił do Gdańska. Już z pociągu widział wokół stoczni transparenty i napisy. Zjawił się w swoim zakładzie, gdzie koledzy postanowili wykorzystać jego trwający wciąż urlop i wybrali go na przedstawiciela załogi do strajkującej Stoczni Gdańskiej. Rybakowski został zarejestrowany jako delegat i przekazał postulaty zakładu. W stoczni pozostał aż do zakończenia strajku, okazjonalnie tylko wracając do swojego przedsiębiorstwa zdać relację załodze.

– Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej i przekazać wiadomości kolegom – mówił Ireneusz Rybakowski w notacji ze zbiorów ECS. – Gromadziłem materiały, na odwrocie kartek zapisywałem nazwiska, wypowiedzi i własne uwagi. To miało wartość, ponieważ oficjalne media jeszcze nic nie mówiły. Podczas jednej z takich wizyt zobaczyłem w zakładowej świetlicy ulotki przedstawiające strajk z punktu widzenia władz. Podarłem je i następnym razem przyniosłem więcej druków ze stoczni.

Zapamiętał również jedną z najbardziej napiętych nocy strajku, około 24 sierpnia, gdy rozeszła się pogłoska o możliwej interwencji siłowej. Zrobiło się wtedy wyjątkowo zimno…
– Po zakończeniu strajku włączyłem się wraz z kolegą Mieczysławem Korpaczewskim w organizowanie Solidarności w Rembudzie. Zabawne: współtworzyłem związek w zakładzie, ale nigdy nie dostałem legitymacji członkowskiej.

Ireneusz Rybakowski z zainteresowaniem przyglądał się działalności innych kręgów opozycji. Pochód 1-majowy w 1981 roku tradycyjnie miał mieć rangę państwową i wymiar propagandowy. Zdarzyło się jednak coś nieoczekiwanego. Przed siedzibą NSZZ „Solidarność” przy ul. Grunwaldzkiej we Wrzeszczu opozycja wiwatami sparaliżowała pochód. Tłum przeszedł na Zaspę, pod okna mieszkania rodziny Wałęsów. Rybakowskiemu zawdzięczamy dokumentację tego wydarzenia.

Z kamerą trafił również na strajk głodowy zorganizowany na terenie Akademii Medycznej przez Komitet Obrony Więzionych za Przekonania w maju 1981. O proteście wcześniej nie wiedział. Przyszedł tam, jak sam mówił, właściwie będąc gapiem z ulicy. Za zgodą uczestników zaczął filmować, choć początkowo patrzono na człowieka z kamerą z pewną nieufnością, nie wszystkim było bowiem wiadomo, kim jest i dla kogo rejestruje głodówkę. Właśnie tam Rybakowski poznał Dariusza Kobzdeja i Zofię Orłowską, działaczy opozycji. Znajomość z Kobzdejem okazała się później szczególnie ważna. Tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego to jemu Rybakowski pokazał wezwanie do stawienia się w zmilitaryzowanej jednostce. Kobzdej pomógł mu zdecydować się na wykonanie polecenia urzędowego.

Koniec kariery

Podczas jednej z demonstracji w okresie stanu wojennego Rybakowski zrobił kilka ujęć pod pomnikiem Sobieskiego, po czym uznał, że sytuacja robi się niebezpieczna. Zmierzając w stronę dworca, zorientował się, że śledzi go funkcjonariusz w cywilnym ubraniu. Próbując go zgubić, wszedł do przypadkowej klatki schodowej. Mężczyzna ruszył za nim. Rybakowski, przekonany już, że ma do czynienia z funkcjonariuszem, spróbował blefu: zachowywał się tak, jakby brał go za człowieka opozycji, ostrzegając przed zomowcami znajdującymi się w pobliżu. Fortel nie pomógł. Chwilę później został oficjalnie zatrzymany przez mundurowego oficera, który znalazł kamerę w zwykłej foliowej torbie.

Rybakowski zdążył jednak zabezpieczyć nagrany materiał na swój sposób. Słysząc za sobą kroki zbliżającego się oficera, wsunął rękę do torby i poluzował zamknięcie pokrywy kamery. Liczył, że przy jej wyjmowaniu obudowa się otworzy, a film zostanie naświetlony. Tak też się stało już podczas przesłuchania na komendzie. Rybakowski zaprzeczał, że filmował demonstrację. Funkcjonariusz sięgnął wówczas po kamerę, pokrywa otworzyła się i taśma wysypała się na podłogę, niszcząc zapis. Rybakowski został aresztowany, a kamerę stracił.

Pomimo zatrzymania Ireneusz Rybakowski wspierał opozycję jako kurier przekazujący wydawnictwa między punktami. „Byłem taką mrówką”, wspominał. Nie wrócił do filmowania. W drugiej połowie lat 80. wyjechał do Niemiec, gdzie uzyskał azyl polityczny.

Arkadiusz Bilecki
główny specjalista ds. zbiorów filmowych
Dział Zbiorów | Wydział Naukowy i Zbiorów
Europejskie Centrum Solidarności

wykorzystano
/ Notacja audio ze zbiorów ECS, rozmowę przeprowadziła Zofia Wieluńska (2010).