„Najważniejsze zmiany zaczynają się w umyśle” – tak otwierała swoje rozważania Jadwiga Staniszkis, kiedy wiele lat temu zaprosiliśmy ją do debaty nad przyszłością Europy. Trudno o lepszą charakterystykę jej intelektualnej biografii. Ta wybitna socjolożka, fascynująca osobowość, ale też zaangażowana komentatorka świata polityki i społecznych przemian, zawsze prowokowała do poszukiwania odmiennych punktów widzenia. Cel był jeden – wydobyć nieoczywiste wymiary naszego doświadczenia, by lepiej rozumieć rzeczywistość.
Każda z jej książek służyła właśnie temu, każda z nich była wyzwaniem i spotykała się zarówno z ogromnym entuzjazmem, jak i ostrą krytyką. Nakład jednej z pierwszych zniszczono w całości na polecenie autorytarnych władz, rękopis niewydanej w Polsce pracy ukazał się wyłącznie w języku japońskim, gwarantując Staniszkis pozycję uznanej ekspertki.
Jako jedyna kobieta zasiadła w gronie doradców Solidarności tuż po jej gorących narodzinach. Doświadczenia ze Stoczni Gdańskiej i analizy ruchu opublikowała we Francji i Stanach Zjednoczonych jako „Samoograniczającą się rewolucję”. Książkę okrzyknięto wkrótce najważniejszą pracą o Solidarności, a tytułowa formuła przeszła dzięki niej do powszechnego obiegu. By uzyskać zgodę na polski przekład, który ECS wydało w 2010 roku, trzeba było wielogodzinnych dyskusji i przekonywań. „Byłam wtedy bardzo krytyczna wobec ludzi Solidarności i nie chcę, żeby się obrazili” – wspominała.
Pisząc pod koniec lat 80. „Ontologię socjalizmu” doświadczyła intelektualnego wyzwolenia. Odkrycie, że komunizm był pozorem – jak go określiła – pozwoliło jej przestać się bać i poczuć się wolną wobec okrucieństwa autorytaryzmu. W osobistym tekście, który napisała dla ECS na rocznicę upadku komunizmu, tłumaczyła: „Realny komunizm był bowiem czymś innym, niż o sobie zakładał w swojej ideologicznej »rzeczywistości założeniowej« i do końca pozostał nierozpoznany dla samego siebie”.
W ostatnich dekadach krytycznie odnosiła się do politycznej kultury Polski. Zachowała też krytyczny stosunek do przemian lat 90. Ale swój tekst o politycznej metamorfozie roku 1989 kończyła stwierdzając: „Powinniśmy być jednak dumni z siebie, i – przede wszystkim – pamiętać. I o tym, czym był komunizm. I – o Solidarności”.
Czujemy się wyróżnieni i zaszczyceni, że przyjęła Pani nasze zaproszenie do wieloletniej wspólnej refleksji nad historią i nad zmaganiami ze współczesnością.