NI WIDU, NI SŁYCHU | KOLĘDA NA DOBRE ŚWIĘTA

Jest Mama, Tata, Pan z brodą, wół, któremu ślina spływa z pyska… Będziecie zdziwieni, bo tę historię opowiada nam leżące w żłóbku Dzieciątko, które chce, żebyśmy je wzięli na ręce, ale niestety… nas tam nie ma. To pierwsza kolęda, która powstała z inspiracji ECS. Ten pomysł to pokłosie projektu KOLĘDOWANIE W ECS, który od 2015 roku jest realizowany zawsze w pierwszą sobotę stycznia w ogrodzie zimowym.

Idea KOLĘDOWANIA W ECS narodziła się zaraz po otwarciu nowej siedziby przy pl. Solidarności 1.
– Chcemy z kolędowania uczynić w ECS coroczny zwyczaj, bo kolędy łączą i wlewają w serca nadzieję, że niebo można sprowadzać na ziemię, gdy tylko ludzie są blisko siebie w życzliwości – mówił wówczas Basil Kerski, dyrektor ECS.
I rzeczywiście, kolędowanie stało się stałym punktem corocznego programu instytucji. W ogrodzie zimowym gromadzi się ok. 350 osób.
– Chętnych jest zawsze więcej niż miejsc, którymi dysponujemy. Wielką radością jest, że gościmy wielopokoleniowe rodziny, widzimy, jak rosną dzieci i pojawiają się nowe. Sami bardzo czekamy na ten wieczór, powstał nawet chór ECS – opowiada Magdalena Mistat, zastępca dyrektora ECS, która cieszy się jak dziecko, rozpoczynając każde kolędowanie uderzeniem w gong. – Przez lata osiągnęliśmy wysoką specjalizację, uczymy się wciąż nowych kolęd, pastorałek i piosenek świątecznych oraz corocznie opowiadamy sobie inne historie, np. o wigiliach w obozach internowania czy świątecznych tradycjach gdańskich przychodźców. Mamy stałych animatorów muzycznych (dr hab. Witosława Frankowska i Cezary Paciorek), animatorów wokalnych (dr Aleksandra Kucharska-Szefler i Jakub Kornacki), narratorów (Marta Jankowska i Jacek Labijak). Corocznie gościmy też muzyka z innym instrumentem, aby wszyscy dowiedzieli się o tym instrumencie czegoś nowego – były już m.in. klawesyn, trąbka czy flet traverso – i aktora, który pełni rolę mistrza ceremonii.
 


NI WIDU, NI SŁYCHU | kolęda na dobre święta
tekst kolędy i zapis nutowy dla muzykalnych znajdują się → tutaj

Pomysł na stworzenie własnej kolędy powstał pod koniec 2019 roku w teamie Cezary Paciorek, pionier jazzowego akordeonu, i Katarzyna Żelazek, pomysłodawczyni projektu.
– Nawet przez chwilę się nie wahałam, że autorem muzyki do naszej kolędy powinien być Cezary Paciorek, a autorem słów Jarosław Zalesiński, dziennikarz oraz poeta słynący z wrażliwości i czułości słów, na co dzień dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku – mówi Katarzyna Żelazek. – Obaj bez chwili wahania przyjęli zaproszenie.

Najpierw powstał tekst, a później muzyka.
Co ciekawe, narratorem jest sam malutki Jezus. Znacie taką inną kolędę?
– Chciałem popatrzeć na wydarzenia z Betlejem oczami Dzieciątka – opowiada Jarosław Zalesiński. – Zabawiłem się, jak świadomość boskiego Dzieciątka może wyglądać od pierwszego dnia po narodzinach. Trochę widzi jak dziecko, a trochę jak dorosły.
Cezary Paciorek przyznaje, że muzyka do tej kolędy nie była dziełem iluminacji, ale procesu.
– Dojrzewała we mnie, potrzebowała czasu.

Do stworzenia animacji zaprosiliśmy absolwentkę Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku Agę Balkus, która animacją zajmuje się od wielu lat. Już wcześniej współpracowała z ECS, prowadziła np. dla dzieci warsztaty animacji poklatkowej, które zawsze cieszyły się dużą popularnością.
– Od razu wiedziałam, że opowiem tę historię w przestrzeni górskiej i od razu zobaczyłam świetliki – mówi Aga Balkus.
– Bardzo ujęło mnie to pokazanie w animacji świata z pozycji dziecka leżącego na pleckach, które mruga wielkimi oczami niemowlaka – chwali Jarosław Zalesiński. – I te dyskretne duchowe światełka, które uchodzą ze stajenki i obsypują świat, to teologia dyskretnego Boga, który się nie narzuca.

Dla wokalistów, małych Paciorków, bywalców KOLĘDOWANIA W ECS – Faustynki, Franka i Adama – choć na co dzień obytych z muzyką, był to pierwszy studyjny projekt.
Faustynka – śpiewa trzecią zwrotkę – ma 8 lat, w szkole muzycznej uczy się gry na fortepianie, najbardziej na świecie lubi pomelo i pieski, ale „psa nie mamy, bo tata się nie zgadza”.
Franek – usłyszymy go w pierwszej i czwartej zwrotce – ma 11 lat, gra na saksofonie i podczas pandemii kilka godzin dziennie potrafi spędzić w skateparku.
Adam, najstarszy – śpiewa drugą zwrotkę – jest uczniem II klasy I Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku i porzucił fortepian dla samodzielnej nauki gry na gitarze.
Tata jest z efektów pracy dzieci bardzo zadowolony.

Obok Cezarego Paciorka, który gra na klawiszach i akordeonie, słyszymy trzech innych wybitnych instrumentalistów: Emila Miszka (trąbka), prof. Piotra Sutta (instrumenty perkusyjne) i Monikę Kaźmierczak (carillon kościoła św. Katarzyny w Gdańsku). Carillon zabrzmiał na finał nieprzypadkowo. Gdańsk – który ma ponad 450-letnią tradycję carillonową – stara się o wpisanie swoich carillonów na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

– Przyznam, że jak zobaczyłem efekt końcowy, oczy zrobiły się wilgotne. I Państwu życzę wzruszeń. Nie możemy się w tym roku spotkać, to w ten sposób wybierzmy się wspólnie do stajenki – mówi Jarosław Zalesiński.

Magdalena Mistat potwierdza, że kolędą NI WIDU, NI SŁYCHU Europejskie Centrum Solidarności chce zainicjować nową tradycję.
– Zrobimy wszystko, żeby co roku powstawała nowa kolęda, pastorałka lub piosenka świąteczna. Wiemy już, kto napisze muzykę do drugiej kolędy, powiem tylko tyle, że to będzie kobieta – mówi Magdalena Mistat. – Oddajemy Państwu tekst i nuty tej kolędy, niech będzie z Wami w święta.