16.07.2021

PO DEBACIE EKSPERTÓW

Jaka przyszłość czeka tereny postoczniowe? To już część miasta, a może osobny byt? Czy w tym miejscu nadal można odnaleźć ślady wielkiej historii? Na te i wiele innych pytań szukali odpowiedzi eksperci zaproszeni przez Europejskie Centrum Solidarności na debatę STOCZNIA. MIASTO NIEDOKOŃCZONE. CO DALEJ?


Grono ekspertów siadło do debaty o przyszłości terenów o powierzchni niemal 75 hektarów, niegdyś oddzielonych od miasta stoczniowym murem: dr inż. arch. Monika Arczyńska – która prowadzi własne biuro konsultingowo-projektowe, prof. dr hab. inż. arch. Jacek Dominiczak – twórca koncepcji miasta dialogicznego i autor koncepcji rozwoju tych terenów z 2004 roku, prof. dr hab. inż. arch. Piotr Lorens – urbanista, architekt miasta Gdańska, Barbara Marchwicka – urbanistka, rewitalizująca gdyńskie osiedla, i Igor Strzok – pomorski wojewódzki konserwator zabytków. Debata odbyła się 14 lipca w ogrodzie zimowym ECS przy udziale publiczności i była transmitowana online.
 

Pytania domagające się odpowiedzi
– Jesteśmy świadkami nowej fali odbudowy zniszczonego prawie całkowicie przez II wojnę światową centrum Gdańska. Potrzebny jest nam w Gdańsku dobry dialog na ten temat, a ważnym wątkiem jest rozwój terenów postoczniowych – otwierając spotkanie mówił Basil Kerski, dyrektor ECS. – Aktywnym moderatorem tego dialogu powinny być władze miasta. Muszą one zadbać o to, by nowe działania inwestycyjne na terenach postoczniowych wzmocniły charakter tej części Gdańska jako ważnego centrum kulturalnego miasta.
Igor Strzok, który jako konserwator wojewódzki odpowiada za wpisy obszarów i poszczególnych obiektów stoczniowych do rejestru zabytków, a także zatwierdza projekty dla nowej zabudowy tych terenów i modernizacji zachowanych historycznych obiektów, twierdzi, że ostatnie cztery lata to istotna cezura zapisana w historii tej przestrzeni.
– Znaczna część obiektów stoczniowych została wpisana do rejestru lub objęta innymi środkami ochrony. Niestety, zburzono wiele obiektów z końca XIX wieku, które były pięknymi przykładami dobrej architektury. Ochrona dziedzictwa przeszłości to prawo wszystkich nas, wszystkich obywateli. Własność terenu nie pozwala robić, co się chce – argumentował.
Prof. Piotr Lorens, reprezentujący władze miasta, niejako wywołany do tablicy, podniósł kilka kwestii. Także dostrzega potrzebę dialogu, tym bardziej że na terenach postoczniowych jest bardzo zróżnicowana społeczność.
– Właśnie niedawno reaktywowana Rada Interesariuszy Młodego Miasta to nic innego jak element tego dialogu – argumentował. – To, co robimy teraz, to myślenie w kategoriach przestrzeni publicznych, a nie poszczególnych inwestycji. Czym jest dziś stocznia? Nie zdefiniowano tego terenu jako miejsca interwencji publicznych. ECS jest pierwszym i wciąż jedynym elementem publicznym.

Działanie czasu
Prof. Piotr Lorens przywoływał różne koncepcje dotyczące przyszłości terenów postoczniowych, jak tę – która pojawiła się w kontekście wpisania terenów postoczniowych na listę światowego dziedzictwa UNESCO – aby odbudować dawny mur wokół stoczni.
– To nie jest droga do kreowania nowej dzielnicy Śródmieścia – nie ma wątpliwości.
Według dr Moniki Arczyńskiej fakt, że proces zagospodarowywania terenów postoczniowych jest rozciągnięty w czasie, to atut.
– Przewartościowujemy nasze myślenie o mieście, nie jest ono takie samo jak jeszcze 20 lat temu. Nie martwi mnie to, że cały czas czekamy na finalny efekt zagospodarowania terenów postoczniowych. Mamy czas na przemyślenie, jakiego śródmieścia oczekujemy. To już nie tylko gastronomia i turystyka, mówimy dziś o potrzebie centrum wielofunkcyjnego – mówiła dr Monika Arczyńska, przywołując przykład Dolnego Miasta, które przez ponad 50 lat było odcięte od reszty miasta ruchliwą, wielopasmową arterią. – Czas, który upłynął od pierwszych decyzji związanych ze stocznią, działa na korzyść tego miejsca. Gdyby 20 lat temu zabudowano te tereny, wszystko wyglądałoby inaczej. Jakość projektowania i myślenia o mieście i przestrzeni bardzo się zmieniła. Stąd płynie mój optymizm.
Przed optymizmem, który nie uczy się na błędach, przez co staje się naiwnością – w odpowiedzi ostrzegał prof. Jacek Dominiczak.
– Mówimy od 20 lat, że trzeba zatrzymać burzenie stoczni. Wydaje się, że jest już za późno. Utraciliśmy bezpowrotnie wiele budynków, tak silnie związanych z dziejami Solidarności – argumentował prof. Dominiczak. – Gdańsk jest absolutnym fenomenem na świecie. Jest nim jego hybrydowa odbudowa. Odbudowano przestrzeń publiczną, wiedząc, że to ona jest nosicielem pamięci. Odbudowano po wojnie nie tylko budynki, ale miasto, z ulicami, pierzejami, placami i zrobiono to, wykorzystując dawną siatkę uliczną, z niewielkimi korektami.
I apelował: – Odbudujmy siatkę uliczną dawnej stoczni, bo ona została zbudowana jako miasto, nie jako fabryka.

Przestrzeń jako nosicielka pamięci
– Ta nowa dzielnica ma łączyć ochronę tradycji dziedzictwa postindustrialnego z historią Gdańska i normalnym życiem – uważa Igor Strzok, który odniósł się do zakorzeniającej się dla tego rejonu Gdańska nazwy – Młode Miasto, a zaczerpniętej z nazewnictwa historycznego. Krzyżacy w tym rejonie założyli miasto o tej nazwie (Jungstadt), funkcjonujące w latach 1380–1455.
– Nazwa Młode Miasto mną wstrząsa, mówię wyraźnie, nie dążymy do stworzenia Młodego Miasta. Dążymy do zagospodarowania terenów Stoczni Gdańskiej jako odnowionej dzielnicy miasta, która musi zostać włączona do Gdańska, z usługami, może nawet małą produkcją – mówił Igor Strzok.
Zdaniem wojewódzkiego konserwatora zabytków Gdańsk miał niegdyś miarę niedużych kamieniczek. Dopiero po 1871 roku zaczęły powstawać monumentalne gmachy państwowe, takie jak: obecna siedziba Rady Miasta Gdańska (dawny klub Żak), gmach Szkoły Wojennej przy obecnej ul. 3 Maja (do niedawna siedziba Gdańskiego Urzędu Pracy), czy zespół dworca kolejowego.
– To były dominanty w tkance tego miasta. Nie można zabudowywać do ich wysokości, bo zniknie ich rola. Tego się boimy na terenie stoczni, gdy pojawia się dopuszczanie wysokości nowych budynków do otaczającej zabudowy – argumentował Igor Strzok.
Inaczej widzi sprawę Monika Arczyńska. W jej opinii na terenach postoczniowych zaangażowano wielu dobrych architektów, w tym nazwiska światowego formatu.
– Jak patrzę na stocznię, to sądzę, że nie powinniśmy myśleć o niej jako o mieście z siatką ulic. Jako teren poprzemysłowy ma inny kod genetyczny niż miasto z kamienicami i ulicami. Tu zabudowa wynikała z procesów technologicznych, dziś jest już wyczyszczona z różnych przybudówek i wtórnych obiektów. Oryginalna tkanka ulegała tu cały czas przemianom. Czy jesteśmy gotowi na zamrożenie tego procesu w tym miejscu? Czy też zgodzimy się, że ten proces cały czas trwa. Zamieńmy tę zabudowę na taką, jakiej potrzebujemy teraz.
Jako przykład dobrych praktyk wskazała osiedle Garnizon, gdzie funkcjonują różne usługi śródmiejskie.
– Nie podzielam obaw o to, że te mieszkania będą na wynajem. Im mniej zbudujemy tej zabudowy, tym bardziej ekskluzywne to będą miejsca do mieszkania – puentowała Monika Arczyńska.

Dialog
Barbara Marchwicka dzieliła się swoim doświadczeniem z realizacji gdyńskich.
– Pracujemy w procesie rewitalizacji wybranych obszarów miasta na bazie pieniędzy publicznych. Tu trzeba pracować z sektorem prywatnym – wskazywała różnice. – Nasze gdyńskie obszary rewitalizacji to obszary peryferyjne, nie śródmiejskie. Na terenie każdej inwestycji stawiamy punkty konsultacyjne podobne do tych, w których deweloperzy prezentują ofertę sprzedażową na tworzonym osiedlu, tam każdy może uzyskać informację o tym, co ma powstać.
I podkreślała, że warto skupić się nie tylko na tym „co”, ale i „jak”.
– Trzeba podjąć decyzję o prowadzeniu dialogu. To nie jest łatwe. Nie wiem, czy jesteśmy w tym temacie przygotowani do dialogu z inwestorem, może z mieszkańcami? Nie widzę tego.
– Potrzebny też jest – jak zauważył Jacek Dominiczak – dialog z architektami. – Architektura przestrzeni publicznych straciła swoje znaczenie na rzecz socjologii. Nie bagatelizuję tego, ale uważam, że architekci powinni być uczestnikami tych rozmów – mówił Jacek Dominiczak. – Obawiam się, że tu nie będzie mieszkańców, ale będą tylko mieszkania na wynajem. Tą drogą już nie idą miasta europejskie, np. Berlin czy Barcelona. Zobaczmy, co się wydarzyło na Głównym Mieście. Tam już praktycznie nie ma mieszkańców. Potrzeba nam teorii urbanistyki, potrzeba nam dialogu z architektami.
Przysłuchujący się debacie Pavko Krajka – architekt wnętrz, grafik, designer, fotograf, rysownik, którego rodzice pracowali w Stoczni Gdańskiej – apelował o połączenia, które wróżą sukces.
– Dziś każdy gra w swojej bańce: architekci, decydenci, urbaniści, konserwatorzy, deweloperzy. Solidarność to jest połączenie. Tego w ogóle dzisiaj nie usłyszałem.

Duch i ślady historii
– Czy tu, na terenach postoczniowych jeszcze w ogóle czuć duch tej historii? Czy wychodząc z ECS możemy poczuć opowieść o Solidarności? – pytał też wojewódzki konserwator zabytków. – Trzeba zachować dziedzictwo Solidarności w cegle i stali, na ile tylko da się to zachować.
Tę kwestię podnosił też jeden z uczestników debaty, przysłuchujący się jej na widowni. W jego opinii zabudowa terenów postoczniowych jest kluczowa dla zachowania pamięci, bo przyjdą tu ludzie, którzy będą chcieli poznawać historię i ducha tej części Gdańska.
Basil Kerski potwierdzał: – Nasi goście pytają, gdzie są ślady historii?
– Jaka ma być twarz Gdańska? – pytał dyrektor ECS. – To nie może być jedna wizja, to musi być kilka wizji i one muszą ze sobą współgrać. Odbudowywanie miasta jest niekończącym się procesem. I to miasto jest jego moderatorem. Ten teren to nie jest tylko były teren przemysłowy. On wymaga uważnego odczytania, odczytania jego relacji do miasta i miasta do tego terenu. Z naszych badań z 2016 roku wynikało, że jedna złotówka wydana na instytucję publiczną przynosi 5 zł dochodu, a dotyczyło to tylko ECS. Turyści nie przyjeżdżają dla hoteli, ale przyjeżdżają, bo przyciąga ich miasto, kultura, jego mity. To jest droga do rozwoju miasta!
Moderatorem debaty był Andrzej Trzeciak, historyk i historyk sztuki, kustosz ECS, współtwórca wystawy stałej, który od lat zajmuje się dziedzictwem Stoczni Gdańskiej, autor publikacji wydanej przez ECS – „Stocznia Gdańska. Miejsca, ludzie, historie” (2019).
Wydarzenie było częścią projektu ZROZUMIEĆ SIERPIEŃ, w którym ECS odnosi się do terenów postoczniowych i szeroko rozumianego sąsiedztwa.

fot. Grzegorz Mehring / Archiwum ECS